Wietnamskiej przygody część druga, tym razem Hoi An.

Hoi An to podróż-marzenie. Turystycznie, ale nie do przesady, wegańsko, ale z zachowaniem wietnamskiego klimatu. Zaraz miną 2 tygodnie od naszego powrotu, a ja cały czas wracam myślami do tego miejsca (i próbuję odtworzyć niektóre smaki – sałatko z papai, jak Cie powtórzyć?!?!).

Hoi An to miasto portowe w centralnej części Wietnamu, które słynie przede wszystkim z przepięknie zachowanego starego miasta. Wg przewodników poi Wietnamie Hoi An jest jednym z najbardziej urokliwych i przyjaznych turystom miejsc w całym kraju.

Zacznę przede wszystkim od..polskiego akcentu w całej tej przygodzie. Wiecie, że w latach 90-tych władze miasta Hoi An planowały pozbyć się starych i pokrytych pleśnią budynków starego miasta i na ich miejscu wybudować stare dobre…bloki mieszkalne? A wiecie kto się temu sprzeciwił? Zajmujący się w tym czasie restauracją pobliskiego My Son..Kazimierz Kwiatkowski, polski architekt i konserwator zabytków. Cytując wiki: “Jego praca była odpowiedzią na apel wystosowany przez UNESCO, a mający na celu pomoc w odbudowie i zachowaniu wietnamskich zabytków zniszczonych przez wojnę i czas. Dzięki jego staraniom w 1993 roku na Listę Światowego  Dziedzictwa UNESCO trafiło Zakazane Miasto w Hue, a w 1999 roku stara część miasta Hoi An oraz My Son.”

Pomnik Kazika, jak go pieszczotliwie nazywali Wietnamczycy, stoi zarówno w Hue jak i w Parku Kazika, centralnej części starego miasta Hoi An. Niesamowita historia!

My zatrzymaliśmy się w spokojnej części Hoi An, mniej więcej 1,5 kilometra od starego miasta, w sympatycznej villi o nazwie Camilla Flavor (polecam tu) i już kilka minut po rozpakowaniu plecaków wyruszyliśmy na poszukiwania słynnego Minh Hien (jednego z 3 w Hoi An) czyli wegetariańskiej restauracji słynącej z najlepszego jedzenia w mieście. O ja cię… tego jedzenia nigdy nie zapomnę. Każde danie, a koniec końców w Minh Hien (obczajcie ich na happycow) jedliśmy…4 razy, to nie do opisania przygoda, dopracowana do perfekcji. Nigdy nie byłam super fanką sałatek, a koniec końców jadłam sałatkę z młodej papai 4 razy.. w ciągu 3 dni. Cudo!

Jako że końcówka kwietnia/początek maja to początek pory deszczowej w Wietnamie miałam trochę pietra, że spędzimy czas głównie w hotelu, ale nie opuszczało nas na tej wyprawie szczęście i w Hoi An padało raz, ostatniego dnia w nocy. W ciągu całego pobytu temperatura przekraczała 30 stopni, więc największą część zwiedzania odbębnialiśmy w godzinach 6-10 i 17-21. W godzinach południowych przesiadywaliśmy w kawiarniach pijąc hektolitry wietnamskiej kawy oraz najcudowniejszego wynalazku na planecie czyli mrożonej kawy kokosowej (piliśmy ją przynajmniej 3 razy dziennie, zawsze w tym samym miejscu czyli w cudnym Phin Coffee, kawiarni ukrytej w wąskich uliczkach starego miasta) albo na masażach, które w Wietnamie są w rewelacyjnych cenach . Wakacje pełną parą!

Samo stare miasto jest przepiękne, turystyczne ale nie do przesady, zwłaszcza kiedy chodzi się po nim w godzinach wczesnoporannych (największe tłumy są tam w godzinach wieczornych). Zdecydowanie polecam wykupienie biletu wstępu, pieniądze te idą właśnie na restaurację budynków, które niemalże co rok są zalewane przez powódź. Koszt takiego biletu to 120,000 vnd, a dzięki temu można skorzystać również z innych atrakcji znajdujących się w mieście takich jak muzea i zabytki, czy kryty most japoński. Moim ulubionym muzeum w Hoi An jest muzeum fotografii słynnego francuskiego fotografa, Rehahna (więcej info tu), który od kilku lat podróżuje po Wietnamie i fotografuje mniejszości etniczne, aby pomóc im zachować tradycje i zwyczaje. Muzeum nazywa się Precious Heritage (Cenne Dziedzictwo) i można w nim zakupić pocztówki, książki Rehahna i rewelacyjną fair-trade’ową kawę ze zbiorów jednego z plemion. Rehahn jest też jednym z fotografów, którzy starają się wspomóc bohaterów swoich zdjęć. Sponsoruje edukację dzieci, które pojawiają się w jego fotografiach, zakupił też nową łódkę dla Madam Xong (zgodnie z jej życzeniem), jednej z pierwszych sfotografowanych przez niego wietnamskich postaci. Polecam to miejsce z całego serca, bardzo mnie wzruszyło!

A teraz czas na zdjęcia, wybaczcie że jest ich tak dużo, ale naprawdę trudno było mi wybrać z..600 które zrobiłam w 3 dni:)

hoian28hoian27hoian26hoian25hoian24hoian23hoian22hoian21hoian20hoian19hoian18hoian17hoian16hoian15hoian14hoian13hoian12hoian11hoian10hoian9hoian8hoian7hoian6hoian5hoian4hoian3hoian2hoian1

 

 

1 Comment

  1. Kurcze, chciałabym kiedyś pojechać do Wietnamu. Tyle jest ciekawych krajów w Azji, że sama nie wiem, gdzie wybrać się w następną podróż 😀 najlepiej by było pojechać tam na pół roku… Ale kto by za to płacił 😛 😀
    Ps. Celowo masz linki w headerze do takich miejsc jak GitHub (prowadzi do głównej strony)? Nie chcę się czepiać, zwracam uwagę, bo może ich nie zauważyłaś 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s