Inne twarze Japonii: burakumin (部落民)

Są takie posty, których napisanie zajmuje kilka godzin. Są też takie, których napisanie zajmuje dni. Najciekawsze dla mnie są jednak te, które w głowie układam miesiącami. Dzisiejszy jest właśnie taki. Uwaga, będzie długi, bo i temat niełatwy.

Przede wszystkim kilka słów wyjaśnienia co oznacza termin Buraku/Burakumin: Burakumin to najniższa, “niedotykalna”/”niewidzialna” kasta/grupa społeczna w Japonii. Najczęstsze tłumaczenie angielskojęzyczne to “hamlet people” czyli ludzie z wiosek. Określenie Burakumin uważane jest za neutralne (chociaż nie zawsze przez samych Burakumin), zdecydowanie negatywnym jest natomiast określenie Eta (穢多 – dosłowne tłumaczenie brzmi “obfitość brudu”…).

Istnieją też frazy w języku japońskim, takie jak hisabetsu burakumin czyli “ludzie z dyskryminowanej grupy”. Burakumin to ani grupa etniczna ani mniejszość religijna – to po prostu grupa społeczno-ekonomiczna w środku większej grupy etnicznej za jaką uważają się Japończycy.

Kasta ta, oficjalnie zlikwidowana w 1871 roku (okres zmian tzw. Restauracja Meiji), zamieszkuje przypominające getta dzielnice w całej Japonii, wielu Burakumin wciąż nie ma dostępu do edukacji, zajmując się przez to najgorzej płatnymi pracami (często na przykład w rzeźniach). Identyfikowanie się lub bycie zidentyfikowanym jako Burakumin może być przeszkodą w zawarciu związku małżeńskiego, rozpoczęciu pracy, zwłaszcza takiej powszechnie uważanej za “niegodną Burakumin”.

Pomimo braku oficjalnego spisu ponad 6000 dzielnic w całej Japonii uznaje się za dzielnice Burakumin, które zamieszkuje od 1,000,000 do 3,000,000 milionów osób.

O “nietykalnych” dowiedziałam się w zeszłym roku przy okazji artykułu o tzw. incydencie Tokushu Buraku Chimei Sokan (特殊部落地名総鑑 ) czyli o spisie nazwisk  oraz dokładnych miejsc, które zamieszkują Burakumin. Spis liczył sobie 330 stron, kosztował od 5000 do 50,000 jenów za kopię (od 160 do 1600 złotych) i zakupiły go takie japońskie giganty jak: Toyota, Daihatsu, Nissan czy Honda. W 1985 roku, ze względu na popularność spisu oraz tzw. mimoto chōsa (身元調査) czyli prywatne śledztwa dotyczące pochodzenia danej osoby i związaną z tym dyskryminację, rząd prefektury Osaka zdecydował się na wprowadzenie “Rozporządzenia dotyczącego uregulowania śledztw w sprawie pochodzenia i związanej z tym dyskryminacji Buraku”.

Pomimo zakazu drukowania spisu był on dostępny, w wersji spod lady, aż do końcówki lat 90tych.

Dyskryminacja Burakumin nie miała jednak miejsca we wszystkich prefekturach. “Wolne” od uprzedzeń były prefektury: Hokkaido, Aomori, Iwate, Miyagi, Akita, Yamagata, Fukushima, Tokyo, Toyama, Ishikawa i Okinawa (całe Tohoku, malutki kawałek Chubu, Tokyo i prefektury-wyspy). Warto jednak wspomnieć, że zarówno Okinawa jak i Hokkaido nie dyskryminowały Burakumin, natomiast prześladowani byli tam rdzenni mieszkańcy – na Hokkaido Ainu, na Okinawie – lud Ryukyuan.

Wartym wspomnienia jest też fakt, że 60-70% członków lokalnych gangów czyli japońskiej yakuzy to właśnie Burakumin. Jest to jednak raczej skutek dyskryminacji niż jej przyczyna.

Żeby jednak nie było tylko o negatywach – w Japonii już od lat 20tych XX wieku prężnie działają organizacje walczące o równe prawa dla Burakumin, po II wojnie światowej powstała organizacja o nazwie Liga Wyzwolenia Buraku, która, przy wsparciu socjalistów i komunistów, wywierała wsparcie na japońskim rządzie w latach 60/70tych. Inną organizacją działającą na rzecz Burakumin jest (a w sumie był) Sojusz wyzwoleńczy Buraku  (全国部落解放運動連合会 Zenkoku Buraku Kaihō Undō Rengōkai, znany również jako Zenkairen), powiązany z japońską partią komunistyczną.

W marcu 2004 roku Zenkairen ogłosił, że “kwestia buraku została zasadniczo rozwiązana” i organizacja zakończyła działalność. Dzień później powstała organizacja pod nazwą Krajowa Konfederacja Ruchów Praw Człowieka na rzecz Społeczności” (全国地域人権運動総連合 ‘Zenkoku Chiiki Jinken Undō Sōrengō’).

A jak temat ten wygląda w japońskim szkolnictwie? Sposoby są poradzenie sobie z historią są dwa: albo jawnie, albo zdecydowanie cicho sza. Ministerstwo Edukacji raczej stosuje to drugie, jakże japońskie podejście: “jeśli temat nie zostanie poruszony, to problemu nigdy nie było”. Tłumaczą to tym, że świadomość dyskryminacji i uprzedzeń może przyczynić się do dalszego odseparowywania Burakumin. Ekhem..

Idealnym przykładem takiego właśnie podejścia do tematu jest sprawa z 2009 roku kiedy to Google opublikowało mapkę w Google Earth z Japonią w wersji dawnej, z zaznaczonymi dokładnie dzielnicami Burakumin.

google-burakumin

Wywołało to takie oburzenie, zarówno społeczeństwa jak i japońskiego rządu, że skończyło się na tym, że Google obrazek usunęło. Skoro nie ma dowodów to przestępstwo nigdy się nie wydarzyło, prawda?

O Burakumin pisze się rzadko, kiedy próbowałam poruszyć ten temat w pracy zrobiło się niezręcznie w sekundę. Burakumin to temat-tabu, zamknięty szczelnie, raczej ukrywany przed światem. Wiem, że to zdecydowanie nie jest łatwy temat do rozmowy i nie istnieje w ludzkiej świadomości poza Japonią. A ta, jak mało który kraj, pławi się w otoczce z napisem raj, najbardziej przyjazne miejsce na ziemi. Dlatego chciałam o tym napisać – bo warto wiedzieć, że Japonia, tak jak każdy inny kraj nie jest pod tym względem wyjątkowa. Japonia ma ciemną stronę, lepiej ją jednak ukrywa. Ale ma i jasną stronę, której warto doświadczyć, dlatego turystycznie jest tak popularna. Bardzo chcę, aby ten blog był jednak miejscem, w którym poruszam tematy zarówno przyjemne, jak i te zdecydowanie mniej wygodne. Miejscem, w którym można znaleźć zarówno rewers jak i awers japońskiej yena.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s