5 najlepszych wegańskich miejscówek w Tokio! List bardzo subiektywna:)

Zbierałam się do tego posta trochę, bo żadna ze mnie krytyczka kulinarna. Lubię jednak jeść..ekhem..bardzo. Lubię też zjeść dużo (więc przykro mi, nie będzie tu miejscówek gdzie podają edamame przekrojone na pół i oblane kroplą sosu wasabi..). A coraz więcej znajomych (i rodzina, pozdrawiam brata;) postanawia odwiedzić Tokio, może więc subiektywny zbiór się komuś przyda:)

Weganizm w Tokyo wciąż raczkuje, widzę jednak całkiem konkretny wzrost w ciągu ostatnich 2 lat. Niewegańskie miejsca wprowadzają wegańskie opcje, wegańskie miejsca otwierają się w nowych lokalizacjach (tak, również poza głównymi dzielnicami, co mega mnie cieszy!), a sklepy z kosmetykami otwierają swoje mini wegańskie kafejki(!).

A, info dla tych, którzy szukają tradycyjnej kuchni japońskiej – tutaj nie znajdziecie jej zbyt dużo (jestラーメン – ramen!), przykro mi. To nie jest za bardzo mój klimat, próbowałam bardziej tradycyjnych miejsc wegańskich w Tokio (i nie tylko), ale brakuje mi w niej po prostu przypraw, jest albo słono albo nijako. Pewnie się jeszcze skuszę na jakieś tradycyjnie japońskie miejsca, ale lista ta pokazuje moje ulubione miejscówy:)

Lista ta nie jest zbyt długa również z prostego powodu: jak mi coś mega smakuje to chodzę tam w kółko, aż mi się znudzi. Jeszcze się nie znudziło:/

1.T’s Tan Tan (dwie lokalizacje w Tokio – stacja Ueno i stacja Tokio)

Numerem jeden zawsze będzie dla mnie ramen w T’s Tan Tan. And I’m not a ramen person! Próbowałam zrobić ramen sama w domu – porażka! Próbowałam wegańskiego ramenu w kilku miejscach – zawsze porażka! Aż któregoś dnia, dobrych kilka miesięcy po przeprowadzce do Japonii, znajoma podzieliła się z nami informacją, że podobno, gdzieś na stacji Tokio jest miejsce z najlepszym ramenem na świecie! Wegańskim! Kompletnie.

Nie kłamała. Ramen w TTT to zawsze olbrzymia przygoda. Pyszny bulion, tona sezamu, sojowe “mięsko”, warzywa od ugotowanych po chrupiące, ramenowy makaron, który jest po prostu przepyszny. A do tego wegańskie pierożki gyoza z najcudowniejszym farszem. Jemy tam zawsze jak jesteśmy w Tokio. Zamaanowi zdarzyło się nawet jeść w T’s dwa razy tego samego dnia kiedy był na konferencji naukowej w Sendai, w prefekturze Miyagi.

Kilka zdjęć, których nie da się posmakować i powąchać, musicie mi więc uwierzyć na słowo:) Tak, w T’s w Ueno mają też lody stylizowane na pandę (tokijskie zoo znajduje się właśnie w Ueno).

 

2. Ain Soph Ripple (Shinjuku) i Ain Soph Journey (również Shinjuku)

Zdania o Ripple są podzielone. Jedni (Zamaan) nie są wielkimi fanami, inni (ja) lubią burgerki, więc nie mają olbrzymich oczekiwań. Cieszą mnie frytki z ziemniaka i pełny brzuch na kilka dobrych godzin. Do tego domowej roboty lemoniada, konkretne lody i hipsterska atmosfera. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba;)

Ain Soph to sieć wegańskich knajpek w Tokio – my poznaliśmy również Journey, do której to wybraliśmy się na deser. Ich tiramisu zwala z nóg! NIE-ZIE-MSKIE!

 

3.Falafel Brothers (Roppongi, bardzo blisko Roppongi Hills)

Kolejne, hiper nie japońskie miejsce, to Falafel Brothers do którego chadzam za każdym razem jak jestem w Roppongi (a tam bywam, bo kocham Mori Art Museum miłością wielką i bezgraniczną!). Falafel Brothers to mikro miejsce z bardzo fajnym jadzeniem – jeśli ktoś lubi falafle, jeśli nie to jego strata i więcej dla mnie. Falafle, w wersji sałatka i w wersji w kanapka. Spoko dodatki, mega sosy i napoje. Tanio, porządnie i smacznie! Czego chcieć więcej? Lodów, lody mają najlepsze na świecie, więc:)

Bracia są mistrzami marketingu, bo otworzyli się może z rok temu, a tradycją jest już stanie w kolejkach na zewnątrz. Dużym plusem jest oczywista wegańskość tego miejsca i plakat na zewnątrz;)

Zdjęć brak, bo chodzę tam zawsze na głodniaka i zanim przypomni mi się, że chciałam pyknąć fotkę to połowy już nie ma.

4.Shiro Cafe (Jiyugaoka – polecam połazić po tej dzielnicy, bo jest mega ciekawa)

Shiro Cafe to bardzo ciekawa inicjatywa, bo jest to kawiarnia w..sklepie z kosmetykami (popularnymi zarówno w Japonii jak i zagranicą). Kosmetyki podobno w pełni wegańskie nie są (sprzedawane są też w krajach, które wymagają testowania), ale knajpka w czerwcu przeszła metamorfozę i jest w 100% wegańska. Samo miejsce jest przepiękne, chłodne, mega klimatyczne i stylowe (wow, nigdy więcej nie popełnię takiego zdania, obiecuję..a wtedy wchodzi Magda Gessler..), kosmetyki pachną obłędnie (roślinnie), a jedzenie i desery mega mi podpasowały (tak bardzo, że jutro wyciągam tam Zamaana).

Wybór jest całkiem spory, jak na mini kawiarenkę, a deser, który tam jadłam śni mi się po nocach (kto jadł tradycyjne japońskie desery ten zrozumie..). Zdecydowanie polecam!

 

5.Nataraj – miejce wegetariańskie, ale ze konkretną opcją wegańską! Ginza/Shibuya

Nataraj to kolejna sieciówka, tym razem w stylu hinduskim. Byłam tam jak na razie tylko raz, zaraz po marszu dla zwierząt w Tokyo (lipiec), ale wiem, że to napewno nie ostatni raz. Jeśli ktoś lubi kuchnię hinduską (kto, do diaska, nie lubi?!?) zdecydowanie warto wpaść do Nataraj. Rewelacyjne zróżnicowane curry, naan, o którym marzę do dzisiaj, spoko napoje i desery. I co najważniejsze – można się tam konkretnie najeść:)

Ponownie brak zdjęć, jest jednak szansa, że pojawią się na dniach:)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s