Są i takie góry w Japonii czyli przygoda z Kitadake (北岳)

Regularnie słyszę, że każdy kto przebywa w Japonii przez dłużej niż 2 tygodnie powinien, POWINIEN, wejść na Fuji, najbardziej chyba znaną górę na świecie (każdy przecież pozna jej kształt na obrazku). Nie wierzcie tym, którzy tak mówią! Zatkajcie uszy i śpiewajcie pod nosem tak długo aż sobie pójdą!

Sama nabrałam się na ten tekst i wspięłam się na wulkanicznego potwora w zeszłym roku. Było to jedno z moich najgorszych wspomnień roku 2017 (for real) i nawet widoki nie poprawiały mi humoru. Wspinaczka na Fuji jest żmudna, nudna, bolesna i brudna (jako że wybraliśmy trasę Gotenba to przynajmniej nie było tłumów, normą na Fuji są..kolejki do szczytu). Wspomnienia z tej wyprawy na dobrych klika miesięcy zablokowały mi jakiekolwiek potencjalne góry wyższe niż 2000 metrów (Fuji tak bardzo skopała mi głowę, że zaczęłam się zastanawiać czy ja to w ogóle lubię?!), więc kiedy 1,5 miesiąca temu klub górski z Tsukuby wrzucił wstępny plan wejścia na Kitadake musiałam się przez chwilę zastanowić. Kiedy ja się zastanawiałam klub zmienił zdanie, nadszedł tajfun i plany się rozwiały. Ja natomiast nabrałam ochoty na południową część Japońskich Alp. Napisałam więc do innych członków klubu i tym sposobem znalazłam 2 osoby zainteresowane tym pomysłem w terminie, który nam najbardziej odpowiadał (tydzień Obon, o nim innym razem). Plan był prosty: ruszamy w nocy z Tsukuby, docieramy ok. 4 na parking, stamtąd busem do Hirogawary (広河原), a potem już prosto pod górkę:)

Dojście do chatki, w której planowaliśmy zostać na noc zajęło nam około 6 godzin, niestety ostatnią godzinę spędziliśmy w kompletnej ulewie (kto zapomniał przeciwdeszczówki? JA!), więc do chatki dotarliśmy konkretnie zmęczeni, trochę zziębnięci i przemoczeni. Tam przebraliśmy się w suche ubrania, przygotowaliśmy jedzenie i o godzinie 17..poszliśmy spać (nie spaliśmy całą noc dzień wcześniej, więc nie była to trudna rzecz), aby wstać przed wschodem słońca, wspiąć się ostatnie 200 metrów na szczyt. Widok gwiazd z wysokości 3000 metrów o północy jest czymś czego nigdy nie zapomnę (i żałuję bardzo, że nie ogarniam swojego aparatu fotograficznego na tyle, żeby robić dobrej jakości zdjęcia Mlecznej Drogi).

Kitadake to rewelacyjny kierunek japońskich wypraw, jest pięknie, zielono, kwiaty kwitną, a widoki zapierają dech w piersiach. Jeśli więc ktoś ma ochotę na górskie wyprawy w Japonii zdecydowanie polecam ten kierunek – nie będziecie żałować:)

Jeśli ktoś potrzebowałby pomocy w ustaleniu trasy i wskazówek dotyczących górskiej turystyki w Japonii – piszcie śmiało, z chęcią pomogę:)

Na kolejny rok planujemy zdobyć dwa szczyty za jednym zamachem, tym razem od drugiej strony czyli najpierw Ainodake, a potem, w nocy, Kitadake.

A teraz trochę zdjęć z naszej wyprawy.

1. Na pierwszy rzut idzie Fuji, rozmazana, ale bardzo podobały mi się, widoczne po lewej stronie, światła miasta.

kita1-1

2. Chmury o poranku, jest to jeden z tych widoków, który nigdy mi się nie znudzi.

kita2-1

3. Górska wyspa w chmurach. W dolnej części zdjęcia widać też kilka namiotów. My zdecydowaliśmy się podróżować raczej na lekko, bez namiotu, więc spaliśmy w barakach.

kita3-1

4. Fuji najlepiej wygląda z daleka. To najlepszy sposób, żeby ją podziwiać, z bliska, kiedy brniesz w żwirze, naprawdę nie ma w niej nic fajnego.

kita4-1

5. Szczyty dookoła.

kita5-1

6. Tak jak wspinaczka na Fuji sponsorowana jest przez kolor szary, tak Kitadake to soczysta zieleń.

kita7-1

7. Nasza chatka, a za nią szczyt. Z 3000 metrów do szczytu, który ma 3193 metry, idzie się około 50 minut.

kita8-1

8. Lubię przestrzeń, zwłaszcza taką w której naprawdę trudno dostrzec obecność człowieka.

kita9-1

9. Nasi wspinaczkowi partnerzy – Toshiya z Japonii (specjalista od drzew i roślin, super radochą było słuchanie jego wykładów na temat każdej napotkanej rośliny!) oraz Binh z Wietnamu, naukowczyni, cudowna towarzyszka przejściowych niedoli:)

kita10-1kita11-1

11. Mgła w trakcie zejścia. Mieliśmy super szczęście jeśli chodzi o pogodę, bo prawie całą trasę w dół przeszliśmy w słońcu i bez deszczu. Ci którzy wspinali się po nas mieli już niestety gorzej – podobno padało bez przerwy przez 2 dni.

kita6-1

12, 13, 14, 15 i 16 . Uwielbiam fotografię makro, spędzam godziny fotografując detale wokół mnie – pogoda na Kitadake również mi na to pozwoliła.

kita12-1kita13-1kita14-1kita15-1kita16-1

1 Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s