Nara, Osaka i Kioto czyli sezonie turystyczny zgiń przepadnij (część 1)

Zacznę tę opowieść od słów, które opisują ten wyjazd idealnie: violent crowding (brutalne tłumy).

Te słowa pokazały się w google translatorze, kiedy przetłumaczyłam opis ilości ludzi, którzy mają być w Universal Studios Japan w Osace tego samego dnia co ja i moja przyjaciółka Kasia (tak, Japończycy mają strony, które – na podstawie wcześniejszych lat – przewidują ilość turystów w danym dniu). Okazało się, niestety, że violent crowding będzie opisywało każdy z dni naszego krótkiego pobytu w regionie Kansai.

Kasia odwiedziła nas na przełomie marca i kwietnia, bardzo chciałam żeby zobaczyła też coś poza Tokio, obok którego mieszkam, więc zarezerwowałam naszej trójce (my + Kasia) bilety na tzw. willer busa. Wiecie, że w Japonii popularne (wśród biedniejszej części społeczeństwa) są autobusy długodystansowe? A wiecie, że spora część z nich nie ma, kurna fajans, toalety i zatrzymuje się co 1,5 godziny na stacji benzynowej? To już wiecie.. Różnica cenowa jest jednak kusząca – za shinkansena czyli super szybki pociąg w jedną stronę w sezonie zapłacicie nawet do 20 000 jenów (670 zł), a za willer busa (jeśli kupicie bilet z wyprzedzeniem) ok. 4000 jenów (133 zł). My wybraliśmy opcję nr 2. Tanio, przeciętnie wygodnie i w nocy. Raz kozie śmierć.

Dotarliśmy do Osaki w godzinach porannych i, jako że w Airbnb mogliśmy zameldować się dopiero w godzinach popołudniowych, wybraliśmy się na wycieczkę do, oddalonej o niecałą godzinę drogi, Nary. Nara słynie z jelonków. Niby ma jeszcze inne atrakcje np. świątynie, ale tłumy przewalające się przez Narę żądne są jelonków, jelonków i jeszcze raz JELONKÓW. Młodych, starych, strachliwych i odważnych – jelonków. Najlepiej w dużej ilości. I wystarczająco głodnych. A jak jeszcze któryś się ukłoni to już w ogóle super. Mnie jednak jelonki głównie smuciły. Poobcinane, czasem przy samej skórze, wciąż z krwawą plamą rogi, ubytek w sierści, bo taka ilość jeleni nie jest w stanie przebywać na tym samym terenie bez ciągłej walki. Żebrzące o żarcie, podskubujące turystów nakręcone zwierzęta z lekkim świrem w oczach. Nie mające nic z płochliwych zwierząt widzianych w lasach. Kłaniające się, trochę w rytm stereotypii u słoni w zoo, do każdego kto wystarczająco długo będzie je o to męczył. A to i tak jedno z lepszych dla zwierząt miejsc w Japonii..

PS. Zdecydowałam się (jako że jestem mistrzem rozpisywania się na 100 stron;) podzielić naszą wycieczkę na 3 części: pierwsza poświęcona jest Narze, kolejna skupiać się będzie na Osace, a ostatnia część To Kioto.

IMG_2104IMG_2237IMG_2256IMG_2259IMG_2300IMG_2307IMG_2326

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s